<title_newspaper="Sztandar Modych"> 
<title_article="O tych, ktrzy nie maj czasu czyta gazet"> 
<author_1=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1951">
<month="09">
<date=1951-09-28>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
W Zarzdzie Powiatowym panuje od samego rana ruch. Przewodniczcy biega z jednego pokoju do drugiego, odbiera telefony, prowadzi szereg rozmw, wydaje polecenia. Instruktorzy przygotowuj si do wyjazdu w teren. Kol. Grzelak jest jednym z instruktorw, ktry wyjeda do gminy. Jego zadanie  to przygotowanie propagandystw na 10-dniowe kursy szkoleniowe. Przegldn wszystkie papierki... (nie lubi czyta, eby nie by biurokrat) to zaatwi pniej... to si te zaatwi... to jak przyjad  pomyla i schowa wszystko do jednej szuflady w biurku.
Wyszed, gdy wkrtce odchodzi autobus. A... na biurku leay ju z trzech dni... gazety.
W gminie szybko rozesza si wiadomo, e kto przyjecha z powiatu. Pewnie bdzie co wicej wiedzia  powtarzano z ust do ust. Kocuba i Jarosz przerwali nawet mock i szybko pobiegli do Zarzdu Gminnego.
Kolego, kolego! jak to bdzie z tym nowym skupem zboa?, kiedy to si zacznie? ile my sprzedamy zboa?, ja mam 3 ha  II klasy gruntu, a co bdzie z tucznikami?...rzucano pytania, dajc natychmiastowej odpowiedzi.
Grzelak stan jak wryty i po chwili krzykn  my jeszcze nie mamy instrukcji, jak bdzie, to zrobi si zebranie i wszystkiego si dowiecie.
Ale Jarosz nie ustpowa przecie dzisiaj w Sztandarze Modych pisz o tym, we wsi ju wszyscy o tym mwi. Zdenerwowany Grzelak odpowiedzia:  ja jestem tutaj po innej linii  tu przyjad po tej linii, to wam powiedz (dla niewtajemniczonych wyjanienie: linia i po tej linii  to szczeglny rodzaj choroby znieksztacajcej niektrych naszych pracownikw). Grzelak nie da odpowiedzi, a Jarosz i Kocuba mieli ju swoje zdanie... ale tylko o kol. Grzelaku.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
